Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

15 kwietnia 2014

Kinga


Dziś przedstawiam Wam zdjęcia Kingi. Na Facebooku i Photoblogu mogliście już zobaczyć niektóre z nich, ale tak na prawdę nawet nie wzięłam się za nie do końca. W folderze nadal czeka jeszcze kilkadziesiąt plików które należy przejrzeć i dopieścić. 

4 marca 2014

Paul



Zdjęcia z Pauliną spoczywają już jakiś czas w moich folderach. Przyznam, że tym razem robiłam duży eksperyment, bo była to moja pierwsza zabawa z RAWami. Na szczęście mój Photoshop CS5 obsługuje ten format i nie miałam problemu z otwieraniem plików. Niemniej jednak niełatwo było mi przyzwyczaić się do sposobu w jaki muszę posługiwać się krzywymi.

23 lutego 2014

22 lutego 2014

Friendship




Im bliżej matury jestem, tym więcej znajduję sobie "obowiązków" - oczywiście niezwiązanych z nauką. Potrzebuję kogoś, kto przywiąże mnie do krzesła, wyłączy internet i nakaże pisać prezentację maturalną z języka polskiego. Produktywnie tracę czas, jakkolwiek irracjonalnie to brzmi.

7 lutego 2014

Impatience






Jednak wmówiłam sobie cierpliwość, bo nie mam jej wcale. Nie mam cierpliwości do czekania, do ludzi i do siebie. Nie mam jej na tyle, by nie zastanawiać się bez przerwy nad tym, co będzie. Ponadto, nie nazwałabym się osobą ciekawską i to jest przerażające. Jestem najzwyczajniej w świecie niecierpliwa i

Regret





Dzisiaj zdałam sobie sprawę jak wiele się zmieniło. Pod natłokiem negatywnych zdarzeń refleksje skierowały mnie właśnie na ten tor. Co się zmieniło? Ja. Tak, wiem, że się zmieniłam. Na lepsze czy gorsze - to

15 grudnia 2013

Cyberbully




Po (nie)wielkich zmianach wizualnych, które zaszły na blogu w ostatnim czasie czas chyba przyznać się do porażki. Walczyłam - co prawda z sobą samą, ale jednak zawsze walczyłam - o to by był to blog fotograficzny. Powoli z biegiem czasu, zdjęć i myśli, stał się blogiem poglądowym. Jestem przekonana, że na swoim podwórku można mówić co tylko się chce. To miejsce nie miało być moim ogródkiem, jedynie nową ziemią, powiedzmy że przygotowaną na ewentualne plony. Niestety nie mieszę się już w moim własnym ogródku który został zapełniony przez śmieci i nieproszonych gości, więc tutaj pojawia się coraz więcej

24 września 2013

New changes




Mimo tego, że jestem stała w uczuciach, nadszedł czas by powiedzieć stanowcze NIE! Nie dla rozgardiaszu. Nie dla zaśmieconej przestrzeni. Nie dla braku przejrzystości. I kategoryczne nie dla spamu! Takim oto sposobem (dzięki wielkiej pomocy krytyka Eliasza, który również wprowadzał zmiany na swoim blogu) przed Wami nowa, zupełnie nowa odsłona bloga. Pożegnałam reklamy i banery; boxy facebooka i twittera

30 lipca 2013

I felt locked in a cage and decided to go...





"Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na rękanam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wyboru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?

Wy­korzys­taj ten dzień dzi­siej­szy. Obiema ręko­ma obej­mij go. Przyj­mij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, po­wiet­rze i życie, je­go uśmiech, płacz, i cały cud te­go dnia.
Wyjdź mu nap­rze­ciw."

~ Phil Bosmans







23 lipca 2013

Regrets




"Żal mi mojego życia. Część zmarnowałam na naukę, część na miłość, a pozostałą część zmarnuję tutaj. Przed sobą widzę tylko bladożółtą ścianę, która poprzez plamy i dziury tworzyła coś na podobieństwo lekkiego uśmiechu. O moje łóżko prawie zawsze opiera się dwudziestoletnia panna z tysiącem kompleksów. Zniszczone włosy, zmasakrowana cera, pożółkłe zęby, obgryzione paznokcie. Jedyne czego nie ma to

25 maja 2013

They may be lies but say that we’ll be allright





Łamiemy sobie ręce
wzajemnie
Zamiast leczyć rany.









1 maja 2013

You put my love on top








Niby proste - pstryknąć kilka zdjęć, zmienić kolory, dodać kontrastu, okrasić paroma inteligentnymi (lub przynajmniej mającymi stwarzać takie pozory) słowami i tyle. Czy moja praca kończy się na samym stwarzaniu pozorów? To co widzicie jest efektem finalnym po tym, jak poświęcam czas na wizualizowanie tego jak ma to wszystko wyglądać, spędzam godziny przed monitorem obrabiając i szukając sposobów na ulepszenie tych wszystkich pikseli i wydobycie ze zdjęcia tego na czym mi zależy. Kiedyś wydawało mi się to łatwiejsze; pójść, popstrykać, nałożyć filter i gotowe, jarajcie się! Mimo woli zrobiłam sobie przerwę i starałam się zrozumieć samą siebie. Nie wiem co się we mnie złamało, ale wszystko wygląda już inaczej. Potrzebuję mobilizacji (której niechybnie dały mi zdjęcia, które dziś przez kilka godzin obrabiałam) i modelek. Tak na prawdę to jest moim największym problemem - nie mam komu robić zdjęć. 
Zaplanowałam sobie sesje z tegorocznymi maturzystkami, więc będziecie musieli trochę poczekać na kolejne prace. Niemniej jednak obiecuję, że postaram się wyciągnąć kogoś na zdjęcia już niedługo, ponieważ chęć tworzenia dziś rano skumulowała się we mnie i czeka tylko na moment kiedy będzie mogła "wystrzelić". Muszę się pospieszyć, by nie zgasła. 






18 marca 2013

My Love





Now I'm strong 
You gave me all
You gave all you had and now I'm whole
















16 marca 2013

Hanging On




Ludzie cholernie się zmieniają, nie wiadomo kiedy. Dziś jesteś miłą, troskliwą dziewczyną a jutro patrz - suka bez serca. Nie chodzi nawet o opinię ludzi, którzy zazwyczaj i tak mają mało do powiedzenia. Samokrytyka jest w tym przypadku nieocenionym dobrem, które nie każdy posiada. Osobiście czuję, że gubię się gdzieś na drodze, którą zmierzam. Właśnie uświadomiłam sobie, że zmiana jaka zaszła we mnie nie jest tak pozytywna, na jaką liczyłam. Może zyskałam różne umiejętności i rozsądek, ale chyba straciłam tę delikatność, która choć nieokazywana, tkwiła we mnie i potrafiła połechtać najwrażliwsze uczucia. Nie przyjmuję bodźców otrzymywanych od otoczenia tak jak kiedyś. Nastoletni bunt teoretycznie minął, ale czuję jakby to była jakaś powracająca choroba, która nie jest łatwa do przezwyciężenia. Rośnie we mnie gorycz i złość na wszystko - na ludzi, sytuacje nad którymi nie mogę zapanować, na przeciwność losu. Rozbieżność moich wniosków podcina mi skrzydła, bo czuję że nie wiem gdzie jestem i jak daleka droga przeze mną. Budzą się we mnie złe cechy, z którymi muszę walczyć, jednak czuję że nie mam siły, motywacji i samozaparcia. Entuzjazm wobec samorozwoju minął (mam nadzieję, że nie bezpowrotnie) a została zrzędliwość i smutek.
Smutek dotyczący tego, jak wygląda teraz moje życie. Nie podoba mi się, bardzo. 







9 marca 2013

Sick and alone





Czas zimowy wiąże się dla mnie nierozerwalnie z różnego rodzaju chorobami. Przeziębienia, grypy lub zapalenia oskrzeli są corocznym rytuałem, który z pokorą muszę przejść. Kiedy jestem uwięziona w domu (na szczęście niekoniecznie w łóżku), mam czas by pisać. Zawsze pisałam dużo, na wszelakie tematy. A teraz? Nie piszę. Nie mam o czym? Nie wiem jak? Inne sensowne wytłumaczenia nie przychodzą mi do głowy.
Jednak nadal jestem obserwatorem. Codziennie przyglądam się życiu z boku i analizuję. Na prawdę, uwielbiam to robić. Patrzę na - z pozoru - trywialne sytuacje i dochodzę do wniosków, które często mają mniejszy lub większy wpływ na moje życie. 
Aktualnie nie przeżywam nastoletnich zauroczeń ani zjawisk złamanego serca. Nie myślę o rzuceniu się pod pociąg czy podcięciu sobie żył bo rodzice zabronili iść mi na imprezę ze znajomymi. Moje teksty umieszczane pod zdjęciami przestały być oznaką młodzieńczego buntu, a prywatne sprawy załatwiam po prostu prywatnie. Zauważam, że nastąpiło przekierowanie, zmiana priorytetów. Dorosłam, ale wraz z tą względną dorosłością zyskałam powściągliwość. Nie potrafię już uzewnętrzniać się na tyle, by napisać coś ciekawego i sensownego. Tak na prawdę mam coraz więcej do ukrycia i dopiero teraz rozumiem, że są rzeczy z którymi nie należy się afiszować.
Piszę mniej, dzielę się mniej sobą, ale to nie oznacza, że jest mnie mniej. Wręcz przeciwnie - zbieram doświadczenia i uczę się życia. Może kiedyś przyjdzie czas, by się tym podzielić.







3 listopada 2012

Many personalities

"Toczę walkę przez cały czas z czymś innym  Czasem z samym sobą. Są we mnie dwie osobowości - jedna chce żyć w spokoju, druga nie podda się, dopóki nie odzyska wolności."
~ Tupac Amaru Shakur


Moje życie jest przeciekawe. Mogę tak powiedzieć tylko dlatego, że zaskakuję samą siebie. Ciągle odkrywam w sobie nowe osobowości, charaktery, które czasami się ze sobą kłócą. 
Czasami po małej burzy międzyludzkiej, kiedy mam czas usiąść i zastanowić się nad swoim moralniakiem, wsłuchuję się w siebie. Wsłuchuję się w ciszę, która jest ciszą tylko na pozór. Zakłóca ją, tylko dla mnie słyszalna, kłótnia. To kłócą się moje osobowości. Kilka charakterków, które nie zgadzają się ze sobą. Kłócą się, przepychają i wyzywają. Czasami zachowują się jak małe dzieci, lecz zdarza się, że dyplomatycznie rozpatrują problem i starają się dojść do konsensusu. To takie małe potworki, które tworzą mnie. 
Słucham ich z takim zaciekawieniem - przecież to ja, części mojej osobowości budujące tę niepowtarzalną jednostkę - i analizuję. Najczęściej kłótnię wszczyna ten z pozoru najbardziej stroniący od kłótni charakterek - Lojalista, któremu zaraz wtóruje Racjonalista. Krytykują inne, silne cechy, które doprowadzają do spięć między mną a ludźmi. Dołącza się do nich cecha Ekstrawertyka, który od razu zabiera się za rozstawianie reszty po kątach i uczenia jak postępować następnym razem. Na to odzywają się Chamstwo, Porywczość i Irracjonalność, które bronią się jak mogą by ich racje pozostały tymi słusznymi. Na to Moralność zaprowadza porządek i jako przedstawiciel ich wszystkich zapowiada, że następnym razem ta agresywna "trójca" będzie nad sobą panowała, a ona tego osobiście dopilnuje. 






16 października 2012

Back?



Witajcie kochani. 
Chcę Was przeprosić za moją długą nieobecność. Staram się małymi krokami wrócić do blogowania, ale na razie mam spory nawał nauki i kompletny brak czasu na zdjęcia - a i chęci po długiej przerwie trochę się rozeszły. 
Nigdy nie spodziewałam się, że tak trudno będzie mi powrócić do zdjęć. Tak na prawdę nadal nie mogę chyba powiedzieć "wróciłam". Nie wiem co stało się ze wszystkimi pomysłami, których niedawno było multum. Może minęły wraz z ciepłym słońcem lub schowały się w jakimś ciepłym kącie przed temperaturą panującą na dworze. Mam wrażenie, że tylko czekają żeby je znaleźć, odkurzyć i zrealizować. 
Nie martwcie, jedna sesja jest już w fazie przemyśleń. 

Swoją drogą nigdy nie myślało mi się tak lekko. 
Może zbyt lekko, bo pomysły są równie ulotne jak para z ust o 7 rano. 


Coś na ożywienie: 

9 września 2012

Miss


Dziś uświadomiłam sobie jak bardzo można przywiązać/uzależnić się od przedmiotów. Nie mam aparatu od dłuższego czasu i może to dziwnie zabrzmi, ale brakuje mi go. Często mam ochotę założyć krótki obiektyw, nakręcić soczewki i iść szukać robaczków lub napisać do kogoś i umówić się na sesje. To takie głupie przywiązanie, które jest prawdziwą próbą dla osoby interesującej się fotografią - bałam się, że będzie mi coraz mniej zależało na odzyskaniu sprzętu. Jednak coraz intensywniej odczuwam brak Czegoś i tęskno mi do wybrania się na zdjęcia w plener. Blenda, statyw i obiektywy kurzą się w kącie, ale wiem, że już niedługo wróci moje małe kochanie.
Możecie uważać mnie za idiotkę, ale nikt nie zrozumie fotografa, który traci coś, co daje mu tyle przyjemności i satysfakcji. :)


14 sierpnia 2012

Alone

Bezustannie spoglądam w stronę, z której powinieneś nadejść. Nie ma cię. Tak na prawdę wcale nie chce ujrzeć twojej sylwetki na horyzoncie, ale zapewne przyniosłaby mi sporą ulgę. To nic, mam siebie. "Nawet jeśli cały Świat odwrócił się do ciebie plecami, pamiętaj, że zawsze masz siebie" - powtarzam to jak mantrę kiedy zostaję zupełnie sama. Wyraźnie potrzebuję samotności żeby zregenerować siłę i wiarę w siebie. Biorąc pod uwagę to, że codziennie jestem wystawiana na próby a moja wiara w swoje możliwości sukcesywnie tłamszona, potrzebuję dużo samotności. Czasu, kiedy mogę włączyć muzykę, którą lubię, chwycić książkę, której czytanie nie idzie mi ostatnio najlepiej i wsłuchać się w to, co chce powiedzieć mi ja, tak skrzętnie ukrywane, trzymane w tajemnicy. Bo to jedyne, czego Świat mi jeszcze nie zabrał. Jest mi zimno, zarówno na zewnątrz jak i w środku. Tylko że tym razem nie potrzebuję - a co więcej nie chcę - pocieszania i przytulania, obiecywania jak to wspaniale kiedyś będzie. Może będzie - to leży tylko i wyłącznie w mojej kwestii, nic ci do tego.

9 sierpnia 2012

Regret

Wybaczać, kiedy wiemy, że ta osoba znowu nas zrani tylko przez szacunek, który powinno się okazać?
Http://ask.fm/ewitas